24.08.2017.
Walka o życie razy dwa Drukuj Poleć znajomemu

XXIV Maraton Toruński
POLSKIE Maratony.PL
Był maj 2006 roku. Przebiegam 30. kilometr. Szybko liczę – jeżeli pobiegnę każdy z 12. kilometrów, prawie dokładnie po 6 min., minę metę maratonu zanim upłyną niepobite dotąd cztery godziny. Jest dobrze, wyrabiam się idealnie w 6, minutach w każdym kolejnym kilometrze. I nagle bomba! Wręcz tragedia – zapomniałem o 195 metrach, które przecież też trzeba przebiec. Mijałem wtedy 39 km. i dotarło do mnie, że teraz będę musiał urwać po około 40 siec. na każdym kilometrze. Jestem wykończony, ale daję radę.

   Pamiętam, jak na około300 metrów przed metą podłączyli się do mnie z boku dwaj młodzi chłopcy, popisując się trochę. Nie dałem im szans – walczyłem przecież o „życie”! Gdy wyłączyłem mój zegarek, oszołomiony, prawie nieprzytomny, odczytałem po chwili na ekranie 4:00:04. Byłem zdruzgotany i liczyłem już tylko na cud.

   Zrobiłem życiówkę, to było pewne (mój najlepszy czas do tej chwili to 4:03:18), ale chodziło tu o coś innego, o przełamanie psychologicznej jak sądzę bariery, czterech godzin. Czekam, czekam, jestem zdenerwowany, czekam. Wywieszają wyniki, podchodzę. Widzę tylko przy moim nazwisku TRÓJKĘ z przodu, reszta mnie nie interesuje, jestem szczęśliwy. W końcu złamałem, po trzech latach biegania i w szóstym z kolei maratonie. Wyszło 3:59:42.

 

   Jest rok 2009, czerwiec, mam za sobą kolejne10 maratonów i jak dotąd, nie poprawiłem tego wyniku. Jestem dobrze nastrojony, podejmuję decyzję i porywam się na poważne złamanie życiówki we wrześniowym maratonie warszawskim. Pomaga mi w tym Piotr Benecki w roli osobistego trenera. Przygotowuje mi cykle treningowe. Konsultujemy się po każdym treningu. Haruję ponad 3 miesiące, opuszczając tylko jeden trening! Wreszcie przychodzi ten dzień. Założenie jest konkretne 3:44:59. Ruszam z grupą na 3:45:00. Jestem spokojny i skoncentrowany, jednak w miarę upływu czasu słabnę i na 30. kilometrze odpadam od grupy. Po maratonie wielu biegaczy na forach przyznawało się do porażki ze względu na wysoką temperaturę, prawie 30 stopni i straszną duchotę. Czy to mnie usprawiedliwia, chyba nie, przecież trenowałem w lecie.

 

31. Maraton Warszawski
POLSKIE Maratony.PL
 
31. Maraton Warszawski
POLSKIE Maratony.PL
Przechodzę kryzys i załamanie, do 35. km. miotam się, przechodzę w marsz, wszystko mi się wymyka, chyba nawet życiówka. Na 35. budzę się, sprawdzam czas, liczę. Wiem, że jak konkretnie ruszę, mam mimo wszystko duże szanse na godne złamanie życiówki.

Odradzam się, daję z siebie wszystko, w końcu "walczę o życie”! Biegnę z „zegarkiem w ręku” i wpadam na metę, popisując się jak zwykle żywym finiszem z czasem 3:51:20! Pełen sukces, życiówka pobita o 8 min. i 11 sec.! Jestem wielki. A że  nie było 3:44:59, to wybacz Bennet, może kiedyś ale dzięki Ci za przygotowanie!

 

31. Maraton Warszawski
POLSKIE Maratony.PL
31. Maraton Warszawski
POLSKIE Maratony.PL
Na mecie czeka warszawska rodzina, robią zdjęcia. Jestem szczęśliwy. Wieczorem czeka mnie jednak coś bardziej fascynującego i mocnego, niż ten maraton. Będę zwiedzał, po raz pierwszy muzeum Powstania Warszawskiego.

 

 

 

Andrzej Derfert - właściciel marki

 


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Webdesign by Webmedie.dk Ny hjemmeside